Bloog Wirtualna Polska
Są 1 129 792 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Komunikacja miejska w Kopenhadze

środa, 28 listopada 2007 18:18
Skocz do komentarzy

 

Dziś będzie notka informacyjna dla potomnych oraz dla wszystkich, którzy chcieliby odwiedzić Danię na własną rękę ;)

 

Po pierwsze, poruszanie się komunikacją miejską jest w Danii drogie - najtańszy bilet kosztuje 9 koron, czyli na nasze 4,5 złotego. Dla tutejszych to niedużo, dla przyjezdnych (np. z Polski) - drogo. Tubylcy twierdzą, że to wszystko przemyślana polityka państwa, które chce dzięki wysokim cenom zmusić ludzi do korzystania z rowerów zamiast autobusów, metro i kolejki (nie mają tramwajów - przynajmniej w Kopenhadze). Bo jazda rowerem jest zdrowa i pomaga utrzymać dobrą kondycję ;)

 

Zaczynamy od biletów. Bilety można kupować pojedynczo lub po dziesięć sztuk na kartoniku, tzw. "klipkort". I teraz UWAGA: bilet pojedyńczy kupuje się albo u kierowcy autobusu, albo na stacji metro. I nie można kupić ich na zapas, bo są ważne od momentu kupna, przez określoną ilość czasu (od 30 minut do max. 2 godzin)!! "Klipkort" moża kupić na stacji metro i w specjalnie oznaczonych sklepach. Tutaj nie ma kiosków, gdzie można kupić bilety!!

 

Jak wyglądają bilety? Pojedyńczy to zwykły kawałek papieru z wydrukowaną datą, ilością stref i godziną zakupu. "Klipkort" to podłużny kartonik o wymiarach (na oko) 4 x 15 cm. Kasuje się go wkładając odpowiednią ilość razy do kasownika - kasownik za każdym włożeniem "odcina" jeden ząbek z boku kartonika, drukując przy okazji datę skasowania. Kasowniki mają otwór na włożenie kartonika albo z góry (to w autobusach) albo z przodu (to na stacjach metro).

 

I teraz haczyk: całe miasto podzielone jest na strefy (po tutajszemu "zoner"). Strefy mają różne kolory i numery, np. centrum to strefa czerwona z numerem 1 (im dalej od centrum, tym numery większe, aż do 7). My mieszkamy w strefie z numerem 2, kolor bodajże niebieski. Jeżeli jedziemy z punktu A do punktu B należy skasować bilet na minimum taką ilość stref, jaką się po drodze przejeżdża, ale NIE WIĘCEJ niż 7 - nawet jeśli jedziemy z jednego końca Kopenhagi na drugi (albo np. z centrum do Helsingor), kasujemy bilet na siedem stref.

 

Uzbrojeni w wiedzę o strefach i biletach, przystępujemy do dalszych kombinacji. Bo "klipkort" można kupić na dwie strefy, trzy strefy, itd., więc trzeba wybrać mądrze. Aha, nie ma czegoś takiego jak "klipkort 1 zone", pojedyńcze bilety na jedną strefę można kupić tylko u kierowców autobusów.

 

To teraz przykłady (wszędzie zakładamy, że posługuję się "klipkort 2 zoner" - ten jest najbardziej praktyczny w moim przypadku):

a) jadę sama od siebie do szkoły językowej - mój przystanek jest w drugiej strefie, szkoła językowa w pierwszej. Wynika z tego, że przejeżdżam przez dwie strefy, czyli kasuję mój "klipkort" jeden raz, co starcza na godzinę.

b) jadę sama od siebie na lotnisko - w jedną stronę przejeżdżam trzy strefy. Tak więc kasuję "klipkort" dwa razy (dwukrotne skasowanie starcza na 4 strefy i półtorej godziny). Wydawałoby się, że taniej będzie kupić na stacji metro jednorazowy bilet na trzy strefy, ale nie! Jednorazowy bilet na trzy strefy to 27 koron, dwukrotne skasowanie "klipkort 2 zoner" to 24 korony ;)

c) jedziemy w dwie osoby na lotnisko - w jedną stronę to trzy strefy. Razy dwa (bo dla dwóch osób). Razem 6 stref. Jedno skasowanie to 2 strefy, czyli kasuję bilet 3 razy.

d) jeżeli poruszam się w obrębie tej samej strefy, powinnam mieć bilet na jedną strefę, kupiony u kierowcy, ale równie dobrze mogę skasować raz "klipkort 2 zoner", bo różnica w cenie jest naprawdę niewielka - pojedyńczy bilet na jedną strefę to 9 koron, jedno skasowanie "klipkort 2 zoner" to 12 koron.

 

Gdzie kasujemy bilety? Jeśli jedziemy kolejką, kasujemy od razu po wejściu na peron. Jeżeli jedziemy autobusem, wchodzimy KONIECZNIE przednimi drzwiami, i kasujemy bilet na oczach kierowcy. Jeżeli się przesiadamy z metro na autobus (ale jedziemy dalej w obrębie stref za które już skasowaliśmy bilet), tylko pokazujemy kierowcy bilet. Tak samo pokazujemy kierowcy np. legitymację studencką, czy "seniorską" - wtedy jazda komunikacją miejską jest gratis. Biletów kupionych u kierowcy się nie kasuje.

 

I teraz ciekawostka - musiałam dokądśtam pojechać autobusem. Jak praworządny obywatel ustawiłam się w kolejce do przednich drzwi, wsiadłam, i chciałam skasować bilet. Niestety, kasownik nie chciał współpracować, pomimo różnych tricków (np. prostowanie końca kartonika). I co zrobił kierowca? Powiedział, że nie muszę kupować u niego biletu, bo ja jestem ok - miałam "klipkort" i chciałam go skasować, a to ich wina, że kasownik nie działa!! w ten sposób ja (i kilka kolejnych osób) załapało się na podróż gratis ;)

 

Jeżeli ktoś chciałby jeździć na gapę: w autobusach jest to niemożliwe, bo kierowca patrzy, czy kasujesz bilet. W pociągach jadących na lotnisko bardzo odradzam, bo tam konduktorzy zawsze sprawdzają bilety. W kolejkach/metro jeszcze nigdy nie widziałam konduktora, więc ewentualnie tu można próbować szczęścia. Tak czy owak, odradzam jazdę na gapę, bo kara jest niezła - 600 koron.

 

Mam nadzieję, że udało mi się wyjaśnić, a nie zaciemnić obraz sytuacji ;)

 

Pozdrawiam,

Weronika

 

P.S. Tomek, burżuj jeden, porusza się po mieście taksówkami. Albo rowerem ;)

Podziel się
oceń
2
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy
  • dodano: 22 lutego 2012 16:18

    @Kleks: na pewno zmieniły się ceny - na wyższe - reszta jest aktualna :)

    @gr: masz rację, pomyliłam bilety miesięczne z legitymacjami studenckimi. Przy wejściu do autobusu pokazuje się kierowcy bilet miesięczny w formie malej granatowej książeczki.

    @lusia: proszę bardzo, cieszę się że pomogłam.

    autor Weronika

  • dodano: 21 lutego 2012 10:05

    Mamy rok 2012... czy te dane są aktualne? :)

    autor Kleks

  • dodano: 05 marca 2010 19:45

    Nie wiem skąd ten pomysł, że pokazując legitymację studencką można jechać gratis. Nigdy o czymś takim nie słyszałem ani nie widziałem, żeby studenci w Danii mieli przejazdy za free. Odradzam jazdę metrem na gapę, bo bardzo często jest kontrola biletów, ja spotykałem częściej niż w pociągach. Nie można kupić biletu na jedną zone! minimum zawsze 2 zony!

    autor gr

  • dodano: 29 października 2009 20:09

    o dzieki za info, wpadlam tu przypadkowo i juz wszystko chyba wiem o tych klipkordach :)
    pozdrawiam:)

    autor lusia

    blog: nie ma

  • dodano: 02 grudnia 2007 21:29

    A tutaj pada...deszcz ;(

    autor W.

  • dodano: 30 listopada 2007 10:10

    Rowerem? pozazdrościc, bo u nas śnieg leży (właściwie śnieg połączony z błotem).....Ł.

    autor Ł.

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

Na bloga liczniki

czwartek, 27 listopada 2014

Licznik odwiedzin:  163 534  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

We had been living in
Copenhagen, Denmark,
for 3 years & 8 months!

Daisypath Vacation tickers

Aktualnie:
Weronika czyta:
"Wojna nie ma w sobie nic z kobiety"
Swietłana Aleksijewicz
Tomek czyta:
"Fałszywy trop"
Henning Mankell
Weronika i Tomek
oglądają:
Tru Blood: sezon 4
Supernatural: sezon 7
Glee: sezon 3
Dexter: sezon 6
Walking Dead: sezon 2

Napisz do nas

jeśli musisz :) weronikaitomek@gmail.com

Sława, sława, sława:

Duńczyk się szanuje

Gazeta Wyborcza, Duży Format, 18.03.2009

Pomoc domowa w Hong Kongu

Mandragon, 12.08.2011

Klima w Hong Kongu

Mandragon, 05.09.2011

Chiński Nowy Rok

Mandragon, 02.2012

Zima w Hong Kongu

Mandragon, 02.2012

Z dzieckiem w Hong Kongu

Mamo, to ja, 04.2012

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Ulubione strony

* Kulinaria

* Zdjęcia przyjaciół:

Ciąża/ dziecko:

Czytuję:

Kopenhaga:

Linkują do nas

Oglądam:

Warszawa:

Wizyty:

Wyprawy bliższe:

Wyprawy dalsze:

Złośliwostki :)

o Hong Kongu:

Ślub nasz - 21.04.2007:

Śluby przyjaciół:

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl