Blog Weroniki i Tomka

duński, Dania i Duńczycy

Komunikacja miejska w Kopenhadze

 

Dziś będzie notka informacyjna dla potomnych oraz dla wszystkich, którzy chcieliby odwiedzić Danię na własną rękę ;)

 

Po pierwsze, poruszanie się komunikacją miejską jest w Danii drogie - najtańszy bilet kosztuje 9 koron, czyli na nasze 4,5 złotego. Dla tutejszych to niedużo, dla przyjezdnych (np. z Polski) - drogo. Tubylcy twierdzą, że to wszystko przemyślana polityka państwa, które chce dzięki wysokim cenom zmusić ludzi do korzystania z rowerów zamiast autobusów, metro i kolejki (nie mają tramwajów - przynajmniej w Kopenhadze). Bo jazda rowerem jest zdrowa i pomaga utrzymać dobrą kondycję ;)

 

Zaczynamy od biletów. Bilety można kupować pojedynczo lub po dziesięć sztuk na kartoniku, tzw. "klipkort". I teraz UWAGA: bilet pojedyńczy kupuje się albo u kierowcy autobusu, albo na stacji metro. I nie można kupić ich na zapas, bo są ważne od momentu kupna, przez określoną ilość czasu (od 30 minut do max. 2 godzin)!! "Klipkort" moża kupić na stacji metro i w specjalnie oznaczonych sklepach. Tutaj nie ma kiosków, gdzie można kupić bilety!!

 

Jak wyglądają bilety? Pojedyńczy to zwykły kawałek papieru z wydrukowaną datą, ilością stref i godziną zakupu. "Klipkort" to podłużny kartonik o wymiarach (na oko) 4 x 15 cm. Kasuje się go wkładając odpowiednią ilość razy do kasownika - kasownik za każdym włożeniem "odcina" jeden ząbek z boku kartonika, drukując przy okazji datę skasowania. Kasowniki mają otwór na włożenie kartonika albo z góry (to w autobusach) albo z przodu (to na stacjach metro).

 

I teraz haczyk: całe miasto podzielone jest na strefy (po tutajszemu "zoner"). Strefy mają różne kolory i numery, np. centrum to strefa czerwona z numerem 1 (im dalej od centrum, tym numery większe, aż do 7). My mieszkamy w strefie z numerem 2, kolor bodajże niebieski. Jeżeli jedziemy z punktu A do punktu B należy skasować bilet na minimum taką ilość stref, jaką się po drodze przejeżdża, ale NIE WIĘCEJ niż 7 - nawet jeśli jedziemy z jednego końca Kopenhagi na drugi (albo np. z centrum do Helsingor), kasujemy bilet na siedem stref.

 

Uzbrojeni w wiedzę o strefach i biletach, przystępujemy do dalszych kombinacji. Bo "klipkort" można kupić na dwie strefy, trzy strefy, itd., więc trzeba wybrać mądrze. Aha, nie ma czegoś takiego jak "klipkort 1 zone", pojedyńcze bilety na jedną strefę można kupić tylko u kierowców autobusów.

 

To teraz przykłady (wszędzie zakładamy, że posługuję się "klipkort 2 zoner" - ten jest najbardziej praktyczny w moim przypadku):

a) jadę sama od siebie do szkoły językowej - mój przystanek jest w drugiej strefie, szkoła językowa w pierwszej. Wynika z tego, że przejeżdżam przez dwie strefy, czyli kasuję mój "klipkort" jeden raz, co starcza na godzinę.

b) jadę sama od siebie na lotnisko - w jedną stronę przejeżdżam trzy strefy. Tak więc kasuję "klipkort" dwa razy (dwukrotne skasowanie starcza na 4 strefy i półtorej godziny). Wydawałoby się, że taniej będzie kupić na stacji metro jednorazowy bilet na trzy strefy, ale nie! Jednorazowy bilet na trzy strefy to 27 koron, dwukrotne skasowanie "klipkort 2 zoner" to 24 korony ;)

c) jedziemy w dwie osoby na lotnisko - w jedną stronę to trzy strefy. Razy dwa (bo dla dwóch osób). Razem 6 stref. Jedno skasowanie to 2 strefy, czyli kasuję bilet 3 razy.

d) jeżeli poruszam się w obrębie tej samej strefy, powinnam mieć bilet na jedną strefę, kupiony u kierowcy, ale równie dobrze mogę skasować raz "klipkort 2 zoner", bo różnica w cenie jest naprawdę niewielka - pojedyńczy bilet na jedną strefę to 9 koron, jedno skasowanie "klipkort 2 zoner" to 12 koron.

 

Gdzie kasujemy bilety? Jeśli jedziemy kolejką, kasujemy od razu po wejściu na peron. Jeżeli jedziemy autobusem, wchodzimy KONIECZNIE przednimi drzwiami, i kasujemy bilet na oczach kierowcy. Jeżeli się przesiadamy z metro na autobus (ale jedziemy dalej w obrębie stref za które już skasowaliśmy bilet), tylko pokazujemy kierowcy bilet. Tak samo pokazujemy kierowcy np. legitymację studencką, czy "seniorską" - wtedy jazda komunikacją miejską jest gratis. Biletów kupionych u kierowcy się nie kasuje.

 

I teraz ciekawostka - musiałam dokądśtam pojechać autobusem. Jak praworządny obywatel ustawiłam się w kolejce do przednich drzwi, wsiadłam, i chciałam skasować bilet. Niestety, kasownik nie chciał współpracować, pomimo różnych tricków (np. prostowanie końca kartonika). I co zrobił kierowca? Powiedział, że nie muszę kupować u niego biletu, bo ja jestem ok - miałam "klipkort" i chciałam go skasować, a to ich wina, że kasownik nie działa!! w ten sposób ja (i kilka kolejnych osób) załapało się na podróż gratis ;)

 

Jeżeli ktoś chciałby jeździć na gapę: w autobusach jest to niemożliwe, bo kierowca patrzy, czy kasujesz bilet. W pociągach jadących na lotnisko bardzo odradzam, bo tam konduktorzy zawsze sprawdzają bilety. W kolejkach/metro jeszcze nigdy nie widziałam konduktora, więc ewentualnie tu można próbować szczęścia. Tak czy owak, odradzam jazdę na gapę, bo kara jest niezła - 600 koron.

 

Mam nadzieję, że udało mi się wyjaśnić, a nie zaciemnić obraz sytuacji ;)

 

Pozdrawiam,

Weronika

 

P.S. Tomek, burżuj jeden, porusza się po mieście taksówkami. Albo rowerem ;)