Blog Weroniki i Tomka

Mewy i statki


Kopenhaga to duże miasto. Razem ze wszystkimi "przyległościami" - około półtora miliona mieszkańców. Zazwyczja nie czuję więc, że mieszkam nad morzem (chyba, że akurat wieje), bo nie mieszkam nad samym brzegiem, a zimą nie uskuteczniamy wypadów na plażę.

Ale odkąd pracuję coraz wyraźniej uświadamiam sobie, że TERAZ MIESZKAM NAD MORZEM. Sprawa jest nadzwyczaj prozaiczna: wszystkie sale konferencyjne mają okna wychodzące na cieśninę. Wszystkie spotkania odbywają się po duńsku. Do tej pory byłam już na trzech spotkaniach. Po duńsku nie rozumiem. Co mi więc pozostaje? Przybranie inteligentnego wyrazu twarzy i wyglądanie przez okno. A widoki są nader interesujące: morze, morze, mewa, morze, mewa, mewa, dwie mewy....

Dziś, w ramach urozmaicenia, widziałam statek. Kontenerowiec!

Z wodniackim pozdrowieniem,
Weronika

P.S. Z obserwacji nostalgicznych - codziennie jadąc do pracy mijam stanowisko z którego odpływają promy do Polski, i zawsze widzę tam prom Pomerania.