Blog Weroniki i Tomka

Ciagle nie mam czasu :)

 

Jestem w Polsce juz prawie miesiac, za niecale 3 tygodnie bedziemy sie zbierac do powrotu, a ja ciagle nie mam czasu nic napisac, chociaz pomyslow mi w glowie krazy co niemiara!

 

Najpierw nie mialam czasu, bo dzieciaki sie przestawialy na polski czas powolutku i niespiesznie - w piatek, pierwszego ranka po przyjezdzie, Jasiek wstal o 3.30 a Antek o 4.00 rano! Rodzice tez sie zerwali zebym mogla troche pospac, ale ja tez nie bylam do konca przestawiona, o 4.30 juz nie moglam dluzej lezec w lozku i tez wstalam :) Ku mojemu zdumieniu szybciej przestawil sie Jasiek; Antkowi zajelo to dobrze ponad tydzien.

 

Niestety,  juz w sobote rano bylismy w Centrum Zdrowia Matki Polki bo Tygrys w piatek wieczorem zaczal sie skarzyc, ze boli go ucho, i w sobote rano podtrzymal to twierdzenie. Przemila i przekompetentna laryngolozka przyjela nas w swoim czasie wolnym, juz po dyzurze, bo byla ciekawa jak takie sprawy lecza w Hong Kongu.... Niestety, po dokladnym zbadaniu Mlodego zapisala tone lekow i zaordynowala operacje usuniecia trzeciego migdala (normalnie juz sie ciesze, bedzie powtorka z rozrywki!)

 

Nastepnie nie mialam czasu bo Jasiek - ktory od polowy marca uczeszcza do polskiego przedszkola, co robi mu na znajomosc polskiego po prostu fantastycznie! - po niecalym tygodniu przywlokl z placowki edukacyjnej zapalenie oskrzeli, ktore czym predzej zlapal od niego Antek (i nic dziwnego, skoro Tygrys jest dobry brat, codziennie sie z braciszkiem czule wita, caluje go, dzieli sie zabawkami i usiluje zabawic kiedy poplakuje). Dzieki Bogu drugiego dnia po przyjezdzie zapisalam obu chlopakow do najblizszej przychodni, znajdujacej sie doslownie 200 metrow od mieszkania rodzicow, i fartem zostala mi przypisana bardzo fajna i rozsadna lekarka. Tak czy owak w kolejnym tygodniu czas wolny spedzalam na bieganiu na wizyty kontrolne do lekarki, do aptek po najrozniejsze leki, na zmuszaniu sila i podstepem obydwoch do inhalacji dwa razy dziennie, wmuszaniu lekarstw Mlodszemu (cale szczescie ze Mlody jest lekomanem i poslusznie przyjmuje wszystko, co sie mu ordynuje! a tyle tego bylo, ze zrobilam sobie sciage zeby nie zapomniec co podaje kiedy i w jakich dawkach ;( ) oraz zabawianiem Jaska, ktory nudzil sie jak mops siedzac w domu.

 

Po tygodniu Jasiek wrocil do przedszkola, ale zeby nie bylo nam za dobrze, Antek kontunuowal zabkowanie (bo jego zapalenie krtani szybciutko wyleczylismy tymi inhalacjami, do ktorych go z polecenia lekarki zmuszalam dwa razy dziennie). Niestety, oprocz prochow przeciwbolowych, najlepiej robilo Mlodszemu noszenie na rekach, wiec noce i dnie mijaly nam - mnie i mamie, ktora mi bardzo pomagala - nad wyraz rozrywkowo.... a tata w tym czasie zajmowal sie Jaskiem. Tak czy owak, czasu na pisanie znow nie bylo.

 

Szczesliwie od kilku dni i Jasiek, i Antek sa zdrowi, radosni i tacy grzeczni, ze az strach! W zwiazku z czym znow nie mam zbytnio czasu pisac, bo intensywnie zajmujemy sie "zajeciami dodatkowymi" :) Bylismy juz w kinie, w teatrze, na spotkaniu z dzieciatymi przyjaciolmi, chodzimy codziennie na spacery i na place zabaw, a chlopaki intensywnie spedzaja czas nie tylko ze mna, ale i z dziadkiem, babcia i wujkiem, co daje mi chwile zeby zakrecic sie kolo swoich spraw (dentysta, fryzjer, aerobic, okulista) - jednym slowem, jest fajnie! I szkoda ze juz niedlugo wyjezdzamy....

 

Pozdrawiam i lece spac, bo Antek niedlugo sie obudzi na karmienie ;)

Weronika

 

PS. A w sobote przyjezdza do nas Tomek!! Juz sie nie mozemy doczekac!! :D