Blog Weroniki i Tomka

duński, Dania i Duńczycy

Ślepy traf


Jeżeli myślicie, że w Danii losuje się tylko szczęśliwe numerki w ichniejszym Totolotku, jesteście w grubym błędzie. Dziś dowiedziałam się o dwóch losowaniach, które zjeżyły mi włos na głowie.

Przykład A:
W Polsce do niedawna istniało coś takiego jak komisja WKU, która na podstawie różnorakich testów decydowała o tym, czy delikwent się nadaje do armii, czy nie bardzo. Obecnie armia jest tylko dla zawodowców, ale chętni też przechodzą jakieś tam testy, więc ogólnie można powiedzieć, że w Polsce o przyjęciu do wojska decydują predyspozycje, i to jest moim zdaniem ok. Równie sprawiedliwe jest rozwiązanie szwajcarskie, gdzie wszyscy mężczyźni, chcąc nie chcąc, przechodzą kilkumiesięczne przeszkolenie wojskowe, które, tak mi się wydaje, powtarza się co kilka lat do osiągnięcia przez kandydata bodajże 50 roku życia.

A w Danii? A w Danii jest LOSOWANIE. Raz do roku, jakoś na jesieni, następuje losowanie w wyniku którego mężczyźni z danego rocznika trafiają na rok do armii, albo nie.

Najśmieszniejszy jest fakt, że losowanie odbywa się w takim momencie, że nawet ci niewylosowani nie mają szansy zacząć studiów w danym roku - jest zwyczajnie za późno, bo to losowanie jest jakoś w październiku czy listopadzie. Tak więc ci wylosowani idą do woja, a ci niewylosowani robią sobie roczną przerwę na podróżowanie, czy coś w ten deseń.

Przykład B:
W Polsce, tak jak chyba w większości cywilizowanych krajów, egzaminy są po to, żeby wybrać najlepszych. Czyli, jak na praktykach jest miejsce dla 200 osób, to robi się egzamin i wybiera 200 najlepszych.

A w Danii? W Danii jest LOSOWANIE. Określa się z góry że np. wymagane minimum punktowe to 60, po czym spośród wszystkich którzy na egzaminie zdobyli więcej niż 60 punktów losuje się tych, którzy dostaną praktykę.

Słuchałam i przecierałam oczy (i uszy) ze zdumienia. I przypomniał mi się popularny kiedyś dowcip:
HRowiec wręcza Dyrektorowi Naczelnemu plik podań o pracę:
- Wybrałem wszystkich, którzy spełniają wymagane kryteria.
Naczelny bierze wszystke CV i nie czytając wyrzuca połowę do kosza:
- Nie potrzebujemy tutaj pechowców.


Pozdrawiamy,
Weronika i Tomek