Blog Weroniki i Tomka

codzienność

Nie mów hop...


Wczoraj tak się rozpływałam nad urokami życia, jak to mi tutaj fajnie i ogólnie dobrze, no to dziś dostałam za swoje:
a) zaraz po wejściu na duński dowiedziałam się pocztą pantoflową, że w grudniu nie ma egzaminu i muszę czekać do stycznia,
b) co gorsza, dziś pojawił się Kim (beznadziejny nauczyciel!) i przynudzał tak strasznie, że bezczelnie uciekłam po 45 minutach i poszłam na siłownię,
c) ale jak już weszłam do przebieralni i się rozebrałam, zauważyłam że zapomniałam spodenek,
d) w związku z czym wróciłam do domu, żeby je odnaleźć, zapakować w torbę i jednak wrócić na siłownię, ale niestety - przy wchodzeniu po schodach jakoś źle stąpnęłam i teraz kurde boli mnie noga, więc z dzisiejszej siłowni nici.

Odpukać, w pracy jak dotąd wszystko ok.

O żesz ty kurde, no!
Weronika