Blog Weroniki i Tomka

duński, Dania i Duńczycy

Tłusty Czwartek


19 lutego wszyscy Polacy stali w kolejkach po pączki, którymi następnie zajadlai się ze smakiem. My (czytaj: ja i Ewelina) postanowiłyśmy przekonać Duńczyków do naszej tradycji i zaserwowałyśmy naszym najbliższym współpracownikom pączkową ucztę.

W przerwie na lunch Rafał udał się do polskiego sklepu i przywiózł nam 18 świeżutkich pączków z marmoladą i lukrem (oraz, niestety, ze skórką pomarańczową, ale innych nie było). Na widok naszych zachwyconych min - no, dobra, głównie mojej - Duńczycy najpierw się z podśmiewali, następnie przystąpili do ostrożnej konsumpcji, która po kilku gryzach przerodziła się w konsumpcję entuzjastyczną. Nie licząc nikomu, Henning (mój szef) zeżarł trzy, oblizując się ze smakiem :) Skutkiem tego wszyscy "nasi" Duńczycy potrafią powiedzieć "pączki" - patrząć na entuzjazm, z jakim podeszli do sprawy, doszłyśmy do wniosku, że nie ma sensu uczyć ich liczby pojedyńczej :)

Oprócz pączków uraczyliśmy Duńczyków również krótką lekcją polskich tradycji oraz historii o Tłustym Czwartku, Wielkim Poście i Wielkanocy. Allan, jeden z zaproszonych na pączki, stwierdził, że bardzo żałuje że Duńczycy nie mają takich fajnych tradycji, po czym obiecał zapoznać nas z duńskim Hveder - specjalnym suchym chlebem, który je się wieczorem w przeddzień Store Bededag, Wielkiego Dnia Modlitwy. W maju nie omieszkam Was poinformować o wszelkich szczegółach :)

Oprócz Tłustego Czwartku Duńczykom bardzo spodobała się idea Lanego Poniedziałku, i już obiecali że we wtorek po Wielkanocy przywitają nas wodą, żebyśmy, jak ujął to Allan, "poczuły się jak w domu". Żółtodzioby, nie wiedzą z kim zadzierają, ale chcą wojny, będzie wojna :)

Pozdrawiamy,
Weronika i Tomek (dla którego z puli "pracowych" pączków ocaliłam 2 sztuki :)