Blog Weroniki i Tomka

Archiwum: wrzesień 2012

niecodzienność

Jeśli możecie, pomóżcie proszę!

  Dzisiaj będę Was namawiała do pomocy – ja wiem, że potrzebujących jest wielu, każdy cel jest szczytny, a w kieszeni niewystarczająca ilość gotówki żeby pomóc chociaż tym najbardziej potrzebującym, natomiast chciałabym napisać o ośrodku, który razem z Tomkiem wspieramy już od jakiegoś czasu i uważamy, że naprawdę warto.   Jest to Ośrodek Adopcyjno- Opiekuńczy Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, ... czytaj dalej

komentarze: 3
codzienność

Pitu pitu w przedszkolu

  Od ponad roku - czyli prawie dokładnie od naszego przyjazdu do Hong Kongu - Jasiek chodzi do Tutor Time na zajęcia dla dzieci: najpierw dwa razy w tygodniu po 1,5 godziny, a później trzy razy. Nie jest to przedszkole (czy żłobek) w polskim rozumieniu tego słowa, bo na zajęciach musi być z nim opiekun - takie są tutaj przepisy, dzieci mające mniej niż 2 lata nie mogą zostawać na zajęciach sam... czytaj dalej

nalesnik_nM_big.jpg
codzienność

Historia pewnego naleśnika

  W niedzielę postanowiłam usmażyć naleśniki z jagodami na drugie śniadanie - Tomka nie było jeszcze w domu, to prawda, ale i ja, i Tygrys uwielbiamy te naleśniki, więc czemu nie?   Tygrys bawił się w pokoju plasteliną (bardzo grzecznie, nic a nic nie nabrudził, muszę dodać), podczas kiedy ja w kuchni szybko usmażyłam sześć małych i nader puchatych placków z jagodami. Pokroiłam pierwszego w ... czytaj dalej

komentarze: 3
zdjęcia

Równo miesiąc po!

  Miesiąc po naszej rodzinnej wizycie w Wong Tai Sin - to tam gdzie Justyna robiła mi zdjęcia - w końcu udało mi się zebrać i opublikować zdjęcia.   Oglądać można tutaj - zapraszamy!   Załoga G. czytaj dalej

codzienność

Bigos reaktywacja, czyli odgrzewanie,

  , czyli uzupełnienie do poprzedniej notki. Ja to musiałam być strasznie śpiąca, jak wczoraj pisałam, bo po pierwsze, na Tajwan jedziemy za dwa tygodnie, a nie za trzy - no, za dwa i pół, ale zawszeć to bliżej niż dalej!   Po drugie, zapomniałam wspomnieć że wrrrr, znowu mam problem z butami. Mam prawie tak samo jak moja Mama, każde nowe buty mnie obcierają. No, prawie każde, z sandałkami i... czytaj dalej

komentarze: 1
codzienność

Bigos, czyli wszystkiego po trochu

  Jak ja dawno nie pisałam! I teraz nie wiem, czy pisać na bieżąco, czy uzupełniać braki wstecz? Może w taki razie w telegraficznym skrócie co tam u nas słychać, a następnym razem napiszę coś porządnie:   a) Tomek pojechał na tygodniową delegację do Zurychu. Z jednej strony trochę zazdroszczę, z drugiej, wiem, że on tam ciężko pracuje i wcale nie pochłania tonami szwajcarskiej czekolady, ser... czytaj dalej

codzienność

Sklamałam!

  Skłamałam mianowicie o tym, że w weekend będzie notka. I o tym, że dziś coś napiszę - niestety, jestem wykończona i głowa mi pęka, więc żeby nie faszerować się prochami, idę spać.   Nawet nie mam siły żeby pozachwycać się Sherlockiem, więc naprawdę jestem zmęczona.   Dobranoc Państwu, i żeby nie zapeszać nie obiecuję, że jutro coś napiszę. Weronika czytaj dalej

komentarze: 2
codzienność

Na chybcika

  W domu goście, w pracy zapiernicz, nie mam kiedy pisać, zupełnie! Skrobnę coś więcej w weekend, a póki co szybciutka scenka rodzajowa:   Na korytarzu spotykam swoją szefową - Evę, taką dużą szefową, całego działu, a nie moją bezpośrednią, małą szefową, która niedawno poszła na macierzyński. Nie za często się widujemy, bo ona ma własny pokój który jest dokładnie po przekątnej tej całej wiel... czytaj dalej